niedziela, 8 września 2013

Rytuał - czyli z czym to się je?

Ponieważ prawdopodobnie przez kilka najbliższych dni będę bez wolnej chwili z powodu dużej ilości wróżb do zrobienia, postanowiłam, że napiszę tą notkę teraz - bardzo wiele osób pyta mnie o rytuały, czym są, dlaczego i po co się je robi, czy faktycznie pomagają, czy można je robić samodzielnie.

Przede wszystkim, należałoby zacząć od tego, czym jest rytuał, wytłumaczyć znaczenie tego jakże egzotycznego dla naszej kultury słowa. Otóż jest ono synonimem słowa obrzęd, ale nie tylko - to po prostu zbiór czynności, które wykonujemy w danej kolejności. Charakteryzuje się tym, że wykonuje się go w określonym celu. Jest to również nawyk - moim rytuałem jest zapalanie świec, kadzidełek przed rozłożeniem kart, również oczyszczanie ich po seansie, ale również... wieczorne picie herbaty z imbirem ;)

Przechodząc już do sedna - rytuałem nazywamy również czynności mające zapewnić nam szczęście - więc okadzanie mieszkania białą szałwią i uświęcanie sweet grassem, zapraszanie pozytywnych energii do życia, proszenie Aniołów o wsparcie, odcinanie się od negatywnych wpływów jest nim właśnie. Kiedy palimy zieloną świecę, gdy księżyca przybywa, aby zapewnić sobie szczęście w finansach, przyciągnąć do nas pomyślność, również jest to rytuał.

Rytuał nie musi być skomplikowany, jak powszechnie się głosi. Wcale nie musi się składać z szaleńczych tańców, skakania przez ogień, wygłaszania tajemniczych formułek, bo nie o to tu chodzi. Rytuał jest DLA NAS. Ułatwia nam kontakt z bytami wyższymi, kierowanie energią - jeśli jednak nie jesteśmy w tym biegli, odradzam, ponieważ można ściągnąć na siebie negatywne rzeczy. Nie ma jednej jedynej idealnej drogi do wykonania rytuału.

Kluczowa natomiast jest wiara w to, co się robi. Jeśli nie wierzysz w rytuał - jak ma Ci on pomóc? Bez wiary, bez energii włożonej w jego wykonanie, będziesz w najlepszym wypadku wykonywać śmiesznie wyglądające w Twoich oczach gesty, w najgorszym zaś może być tak, że nieświadomie ściągniesz na siebie samego "pecha".

Był w moim życiu okres, kiedy na stałe chciałam się wyrzec zarówno Tarota, jak i magii. Można by się spodziewać, że jest to łatwe - wyrzucić karty, wyrzucić ziółka, wyrzucić figury, po prostu, ot tak. Bajki... Jeśli coś jest Ci pisane, a Ty się tego wyrzekasz - Wszechświat wyrazi sprzeciw. Tak też było w moim przypadku; w momencie gdy chciałam się odciąć od ezoteryki, nagle wszystko zaczęło mnie pchać w jej stronę. Widać taka jest moja droga, moje przeznaczenie. Na moim przykładzie, kochani - nie igrajcie ani z przeznaczeniem ani z Wyższymi Energiami. Nie oczekujcie, że bez problemu zmienicie wszystko. Postawa "zapaliłem świeczkę, więc mi się należy" również jest błędna - Ty jesteś człowiekiem. Możesz zwrócić się z prośbą, pokorną... I tym właśnie jest rytuał : prośbą!

Czasami działanie rytuału potrafi zadziwić. Potrafi przynieść szczęście, o jakim się nie śniło... Jednak powinniśmy uważać, o co prosimy. Sto razy należy sobie przemyśleć sprawę, o której poprawę chcemy prosić, a nawet więcej - ponieważ czasami nasza prośba może zostać spełniona tylko po to, byśmy uświadomili sobie, że to nie tego pragnęliśmy.

Od siebie dodam, że często wystarczy zmienić podejście do życia, by ono się zmieniło. Często nie potrzeba do tego magii.

Na zdjęciu mój zapas kadzidełek ( obłędnie pachną! ), parę torebek ziół, olejek różany do namaszczania świec oraz posążku bogini, tealighty, świeca intencyjna woskowa, gdzieś tam w tle węgielki do palenia ziół i kadzideł oraz pióro do kierowania dymu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najdrożsi moi, jeśli chcecie o coś zapytać, coś zasugerować, albo po prostu skomentować, to co napisałam - nie wahajcie się :)